W celu rozluźnienia atmosfery na forum ;-) Żona wróciła wcześniej do domu i zastała męża w wyrku z piękną, młodą seksowną dziewczyną. - Ty niewierna świnio - wydziera się na całe mieszkanie.
No właśnie, jak to jest u was??? Bo u mnie mija właśnie 8 lat od rozwodu, a to ciągle we mne siedzi, i nie wiem jak to zmienić??!! Ciągle tęskniężyję przeszłością, jakimś uzależnieniem od tej drugiej osobyI tak mi czasami źle
Witam, w najbliższym czasie czeka mnie rozwód (mąż zdecydował się opuścić mnie i 2 dzieci), co zresztą opisywałam w poprzednim wątku. Mam problem z podziałem majątku. Mamy dwa mieszkania. Jedno mniejsze, 2 pokojowe na ostatnim piętrze, bez windy, ale nie obciążone kredytem.
Witam wszystkich, czytam forum i łapię się za głowę, ile forumowiczów tyle historii.. Próbowałam doczytać się czy ktos był w podobnej sytuacji- nie znalazłam We wrześniu sąd oddalił mój wniosek o rozwód bez orzekania o winie, gdyż mamy krótki staż małżeński (niecałe 3 lata), nie stwierdził trwałego rozpadu(bo
wyrok co do kontaktów ojca z dziećmi i określił je jako "parzyste weekendy w miesiącu, od piatku do niedzieli", czyli jak to jest, ten weekend jest jego? Słuchajcie, normalnie się pogubiłam, dostałam rozwód po 1,50 roku walki, szczególnie walki o dzieci (niektórzy może pamiętają moje wątki) i jeszcze to do mnie tak naprwdę nie
Pozwólcie, że dołączę. Podczytuję Was od czasu do czasu. Zawsze intensywniej, kiedy nachodziła mnie myśl o zakończeniu mojego małżeństwa. A teraz ucho się urwało i chyba nie ma wyjścia.
chciałabym wszystkim powiedzieć że jestem złą żoną bo zdominowałam biednego mężą do tego stopnia że musiał sie biedak przede mną bronić w taki sposób że mnie dręczył psychicznie i w jakimś tam stopniu fizycznie - takie wnioski
Pisałam juz kiedys o mojej sytuacji tak pokrutce ale dzis mozecie mnie zlinczowac za reszte wyznan niech sie dzieje co chce. Mam 35 lat i jestem chwile przed rozwodem w trakcie 16letniego małzenstwa nigdy nie zaznałam prawdziwej miłosci
witam mam pytanie jestem w trakcie sprawy rozwodowej druga sprawa za 3 tyg zlozylam wniosek o przesluchanie mnie w miejscu zamieszkania ze wzgledu na male dziecko i o adwokata z urzedu jak sie dowiedzialam tel wniosek moj odrzucono i w kwestii przesluchania i adowokata pani przez tel powiedziala ze zostale przesluchana po przesluchaniu swiadkow
Ok, to jak już tak trochę szerzej nakreśliłeś obraz (w mojej ocenie niestety dosyć standardowy), to powiem Ci czego absolutnie nie powinieneś robić, a co robić i to co najmniej przez kilka tygodni (a raczej nawet miesięcy), chociaż obawiam się, że i tak się nie zastosujesz do mojej rady (czego później najprawdopodobniej
V10r5r. Zamieszczam emaila z prośba o jakieś rozsądne porady dla mojej znajomej, która znalazła sie w bardzo trudnej sytuacji. Ze względu na brak dostępu do komputera jak również do internetu zamieszczam list w jej imieniu. Proszę o jakieś wskazówki? 16 grudnia mąż zostawił mnie z 13 miesięczną córeczką i odszedł do kochanki. Zostawił nas bez środków do życia z rozpoczętym remontem wynajmowanego mieszkania i nie opłaconym czynszem. Zamieszkałyśmy w Domu Matki i Dziecka. Na domiar złego córeczka zachorowała na zapalenie płuc, święta spędziłyśmy w szpitalu, mąż przyniósł tylko paczkę pieluch, chusteczki pielęgnacyjne i kaszkę dla Małej, mnie nie dał żadnych pieniędzy, przez dwa dni nic nie jadłam, dopiero znajomi przynieśli mi „wałówkę”.Za szpital nie zapłaciłam. Mąż odwiedził córkę dwa razy, ostatni raz w go o pomoc, obiecywał, że „jutro dam ci jakąś kasę” i na tym się skończyło, bo żadnych pieniędzy i nic dla dziecka więcej już nie dał. Rozpoczął natomiast walkę o samochód. Mamy dwa samochody są one współwłasnością, lecz oba zarejestrowane są na mnie, mąż nie ma prawa jazdy (co nie przeszkadza mu w prowadzeniu samochodów, zgłaszałam to na Policję ale oni, nie mieszają się w takie sprawy). Mąż grozi mi że za oba będę musiała uiścić opłaty, a że samochody nabyliśmy dopiero w tym roku nie ma na nie żadnych zniżek. Dzisiaj tj. 31 grudnia, mąż poinformował mnie o rzekomej rozdzielności majątkowej, której dokonał i że od teraz będę musiała radzić sobie sama, lub pójść na ugodę tj. oddać mu wszystko. Ponadto ciąży na mnie niezapłacony rachunek za telefon komórkowy męża, za który umowa spisana została na mnie. Analogiczna sytuacja jest z dwoma kredytami oraz innymi płatnościami, gdyż mąż nie miał możliwości wykazać stałego zostawił mnie w momencie kiedy wypowiedziałam pracę, ponieważ miałam ogromne kłopoty związane z odbieraniem dziecka ze żłobka, miał to robić mąż ale jakoś się mu nie udawało, więc zwalniałam się z pracy na pół godz. i jechałam po dziecko, potem ono pozostawało ze mną. Tak samo było jeśli odbierał je mąż, przywoził je i zostawiał u mnie w pracy. Dowiedzieli się o tym przełożeni i musiałam coś postanowić. Od jutra będę miała wznowioną umowę o pracę, zarobię netto ok. 1200 zł (dotychczas zdarzało się, ze dostawałam tylko 350 zł, bo córka np. była chora). 28 grudnia wniosłam do Sądu pozew o alimenty na dziecko oraz na mnie, ponieważ problem żłobka pozostaje. Ja pracować będę od 12:00 do 20:00, a żłobki czynne są do 16:30. Córeczka dużo choruje, wydaję na leki ok. 100zł co dwa ma udokumentowaną pensję 745 zł netto, a zarabia w zależności od 1700 zł do ok. 2100 zł lub więcej (nadgodziny, praca po godzinach np. rozładunki). Nie wiem co robić! Pragnęłabym żyć na podobnym poziomie jak dotychczas. Co robić wnieść pozew o rozwód czy separację? Jak się zachowywać wobec groźby męża, że nic nie dostanę, a samochody będę musiała sama opłacić, że wszystko mi zabierze jeśli nie zwrócę mu nowszego auta i się z nim nie dogadam. Jak to jest z rozdzielnością majątkową? Czy mąż mógł zrobić to bez powiadamiania o tym mnie?Rodzina męża jest dobrze sytułowana ale nie chcą mieszać się „do tej historii”. Zostałam sama z córeczką. Proszę o poradę i pomoc. Katarzyna.
Rozwód to z pewnością jedna z bardziej traumatycznych rzeczy, które mogą się człowiekowi przydarzyć w życiu. Nawet jeśli przebiega w dobrej atmosferze, a stosunki łączące byłych już wkrótce małżonków są poprawne, nigdy nie jest rozwód wydarzeniem, które nie pozostawia śladu. Zawsze pozostaje niesmak porażki i poczucie, że być może coś zostało zaniedbane, coś, co mogło być do uratowania. Jak przeżyć pierwsze tygodnie po rozwodzie? Jakie są kroki, by powrócić do normalności? Niezależnie od tego, czy rozwód kończy małżeństwo z inicjatywy jednej tylko strony czy z inicjatywy stron obydwu, czasami jest jedynym wyjściem. Gdy nie ma widoków ani chęci na ratowanie małżeństwa, jest to lepsze rozwiązanie niż dalsze nieudane próby posklejania związku, zwłaszcza, gdy jego owocem są dzieci. Rozwód jest bardzo ciężkim doświadczeniem, od całej jego upokarzającej procedury aż po układanie sobie życia od nowa – wiele razy będziesz przechodzić przez momenty załamania, braku sił i wiary w lepszą przyszłość. Ale pamiętaj – to wszystko minie, a powrót do normalności nastąpi wcześniej czy później, pomimo tego, że teraz wydaje Ci się to praktycznie niemożliwe. Jak sobie poradzić po rozwodzie? Krok pierwszy: pozwól sobie na łzy Nie próbuj zgrywać bohatera. Kawał Twojego życia właśnie ląduje w koszu i masz prawo czuć ból, żal i ogromny smutek. Jeśli tego potrzebujesz – płacz, ile trzeba. Łzy i szloch to fizyczna reakcja naszego organizmu na stan psychiczny, w którym się znajdujemy. Zdaniem psychoterapeutów nic tak nie pomaga, jak właśnie uzewnętrznienie swoich uczuć. Płacz, krzycz, tup, rzucaj przedmiotami – wyrzuć z siebie negatywne emocje. Krok drugi: rozmawiaj o tym Nie zamykaj w sobie tych emocji, które towarzyszą Waszemu rozwodowi. Uzewnętrznianie ich w postaci płaczu to jedno, jednakże najczęściej potrzebujemy również gruntownego przegadania pewnych spraw. Rozmawiaj więc ze swoimi przyjaciółmi, rodziną. Być może opowiedzenie czegoś na głos pozwoli Ci na spojrzenie na sytuację od całkiem nowej strony i zobaczenie pewnych spraw w nowym świetle? Może to być dla Ciebie sporą pomocą, dzięki której zrozumiesz pewne rzeczy i pozwoli Ci to spać spokojnie. Krok trzeci: profesjonalna pomoc Jeśli nie radzisz sobie ze swoimi uczuciami, być może to czas na skorzystanie z profesjonalnej pomocy. Potrzebna jest zawsze wtedy, gdy nie możesz normalnie funkcjonować, cierpisz na bezsenność, a w ciągu dnia jesteś kłębkiem nerwów. Wykwalifikowany specjalista pozwoli Ci spojrzeć na całą sytuację z dystansem. Będzie wiedzieć, w jaki sposób potrzebujesz przepracować swoje uczucia, by sobie z nimi poradzić. Dzięki tym trzem krokom, uda Ci się przetrwać pierwsze tygodnie po rozwodzie. To nie jest jeszcze etap, by myśleć o tym co dalej – musisz się uporać z tym, co jest teraz. Rozwód: co z dziećmi? Pamiętaj, że w Waszym rozstaniu nie jesteście tylko we dwoje. Najbardziej cierpią Wasze dzieci, o ile są już na tyle duże, by zrozumieć, co się dzieje. Już dwu- czy trzylatki zauważą, że jeden z rodziców nie mieszka dłużej w domu i będzie to dla nich bolesna zmiana. Musicie obydwoje pamiętać, by w tym trudnym okresie zapewnić maluchowi maksymalne wsparcie. Musi wiedzieć, że nadal jest dla Wasz bardzo ważny. Ustalcie pomiędzy sobą zasady opieki nad dziećmi. Jeśli nie potraficie dojść do porozumienia, decyzję za Was podejmie sąd. Niemniej jednak dla dobra maluchów, powinniście nauczyć się komunikacji, która umożliwi wspólne sprawowanie opieki. Nie odcinaj partnera od podejmowania decyzji dotyczących dziecka. Musi nadal być częścią jego życia i mieć wpływ na kluczowe sprawy. Pamiętaj także, by udzielić dzieciom wyjaśnień. Jako członkom Waszej rodziny należą się im one w pierwszej kolejności. Dobrze by było, byście byli obydwoje obecni przy takiej rozmowie. Podkreślcie, że nie ma w tym wszystkim najmniejszej winy dzieci – bardzo często bowiem przypisują sobie one winę za rozpad związku rodziców, nawet wtedy, gdy wydaje się Wam, że nic takiego nie powinno mieć miejsca. Nigdy też nie umniejszaj drugiemu rodzicowi w oczach dziecka. Nie powinno być ono adresatem Twoich gorzkich żali. Nie opowiadaj o doznanej krzywdzie i o zawiedzionych nadziejach – od tego masz rodzinę i przyjaciół. Dziecko nie powinno być Twoim powiernikiem w tych sprawach. Sprawdź: Czy warto się rozwodzić? Nowa miłość po rozwodzie Zapewne, gdy świeżo po rozwodzie usłyszysz pocieszające słowa, że na pewno sobie jeszcze kogoś znajdziesz, to z pewnością uśmiechasz się wtedy ironicznie. Na tym etapie życia nie wierzysz, że możesz jeszcze być w szczęśliwym związku, jednak z bardzo dużym prawdopodobieństwem znajdziesz sobie kogoś, z kim stworzysz nową rodzinę. Zanim poczujesz na to gotowość upłynie jeszcze dużo czasu, ale nie zamykaj się na taką możliwość i nie przekreślaj jej z góry. Co ciekawe! Badania wskazują na to, że drugie poważne związki w życiu, w tym drugie małżeństwa, są bardziej udane od tych, w których zaczynamy być przed trzydziestym rokiem życia. Miłość jest dojrzalsza, cierpliwsza, pełniejsza zrozumienia – kto wie, może będzie miłością aż po grób?
• Szukaj • Użytkownicy • Grupy • Oferty Pracy • Korepetycje • Przyjaciele • Chwilówki Forum • Rejestracja • Zaloguj • Album Forum Dyskusyjne » .: Gadu-Gadu poważniej » Nasze codzinne i niecodzienne sprawy. » Rozwód rodziców... a co dalej? Poprzedni temat :: Następny temat Autor Wiadomość Giwera Dołączyła: 02 Sie 2007Posty: 89Skąd: z kapusty Wysłany: 2007-09-07, 16:08 Rozwód rodziców... a co dalej? Polecający: diabeł mnie przysłał Słyszałam że dzieci z rozbitych rodzin mogą mieć problemy (już jako dorosłe) z życiem w rodzinie. Niby się to potwierdza i jest dosyć logiczne... Czy jest to prawda? Jak uważacie? _________________[obecnie nie mam dobrych pomysłow] „Pożałował wtedy Wiekuisty, że stworzył człowieka na ziemi i ubolewał w sercu Swoim." (I Moj:VI,6) aisak Dołączyła: 02 Sie 2007Posty: 135 Wysłany: 2007-09-07, 16:17 hmm też tak słyszałam, mam braci co są po innym ojcu i są już dorosłymi mężczyznami i jakoś nie widzę żeby to się na nich odbiło negatywnie, może to dzięki mojemu tacie co ich wychował _________________Posłuchaj głosu serca...ono choć małe...prawde zawsze powie MissIndependent Dołączyła: 07 Sie 2007Posty: 1000 Wysłany: 2007-09-07, 17:43 coś w tym może być... wszystko zależy od tego, jakie są relacje w takich rodzinach; jak wyglądało rozstanie rodziców; czy była między nimi walka czy nie... moi starsi nie są rozwiedzeni, bo nigdy małżeństwem nie byli, żyli w wolnym związku, konkubinacie (czy jak to tam się zwie) przez 5 lat. potem mama odeszła i wychowywała mnie sama, kilka lat później pojawił się mój ojczym. z moim biologicznym ojcem ani dziadkami osobiście nie miałam kontaktu aż do 8 roku życia. potem nagle się pojawili z postawą typowo roszczeniową i między nimi a moją mamą zaczęła sie walka o mnie, ciąganie po sądach, itp, itd. z moją opinią rodzina ojca w ogóle się nie liczyła, byłam w końcu tylko małym dzieckiem. stanęło na tym, że ojciec płaci mi alimenty, ale żadnego kontaktu nie mamy, żadnego telefonu, prezentów, kartki na urodziny choc jestem jego jedynym dzieckiem to wygląda to tak, że zawsze przypominał sobie o mnie, gdy miał o co pokłócić się z moją mamą; odebrałam to tak, jakbym była jakąś kartą przetargową. i nie moge powiedzieć, żeby ta sytuacja nie wpłynęła na mnie. jak byłam dzieckiem, było mi z tym bardzo ciężko na szczęście w moim przypadku sprawdziło się powiedzenie: "co Cię nie zabije, to Cię wzmocni" _________________"wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" ..... Ostatnio zmieniony przez MissIndependent 2007-09-07, 19:25, w całości zmieniany 1 raz Martina Zaproszone osoby: 14 Tytuł: słodziak *^_^* Dołączyła: 11 Paź 2005Posty: 15490Skąd: Poznań Wysłany: 2007-09-07, 19:15 jak będę miała problemy w życiu, to wlezę tu i napiszę.. za paręnaście lat myślę. ;] _________________niezależność, radość życia, brak obsesji ♫ MissIndependent Dołączyła: 07 Sie 2007Posty: 1000 Wysłany: 2007-09-07, 19:23 Martina, może nie wleziesz wcale, bo okaże się, że masz tych problemów mniej niż ludzie z tzw. "pełnych rodzin" może być tak, że lepiej z kłopotami radzą sobie ludzie, którzy nie wychowali się w pełnych rodzinach niż Ci, u których zawsze wszystko było ok. tu nie ma reguł. _________________"wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" ..... basiulenkaa Dołączył: 08 Sie 2007Posty: 41 Wysłany: 2007-09-07, 20:03 Giwera napisał/a: Słyszałam że dzieci z rozbitych rodzin mogą mieć problemy (już jako dorosłe) z życiem w rodzinie. Niby się to potwierdza i jest dosyć logiczne... Czy jest to prawda? Jak uważacie? Chyba się niedługo przekonam... Ale nie jestem już malutkim dzieckiem, rozumiem juz co nieco i rodzice mnie bynajmniej nie oszukują. Tata wyjechał jakoś w listopadzie do Niemiec i mieszka ze swoją partnerką, a ja zostałam z mamą ... Byłam w Niemczech na wakacjach u tata i widzę, że takie życie nie jest łatwe... Takie rozdarcie między tatą a mamą... Ciężko jest po prostu Ale nie sądzę, żeby to się odbiło na moim przyszłym życiu i rodzinie. Tynka88 Dołączyła: 20 Sie 2007Posty: 519 Wysłany: 2007-09-07, 20:33 moi rodzice rozwiedli sie, gdy mialam 6 lat. Od tamtej pory widywalam ojca coraz rzadziej. Moja mama nie miala latwo, musiala "robic za dowch" zarowno w pracy jak i poza nia. Bardzo jej jestem wdzieczna za to co dla nas robila i robi. Jakos nie odbiło sie to na mojej psychice. Sama myslę, że będę wspaniałą matką, tak jak moja. Owszem krąży teoria iz dzieci z rozbitych rodzin boja sie zawrzeć związek małżeński, ale widocznie jestem wyjątkiem. _________________www: MissIndependent Dołączyła: 07 Sie 2007Posty: 1000 Wysłany: 2007-09-07, 20:44 Tynka88 napisał/a: Owszem krąży teoria iz dzieci z rozbitych rodzin boja sie zawrzeć związek małżeński ja tez się bałam, jeszcze 2 lata temu twierdziłam, że nie potrzebuję partnera, a za mąż wyjdę najwcześniej ogólnie zawsze unikałam zaangażowania. aż tu jakis rok temu spotkałam faceta, któremu byłabym sklonna przysięgać przed ołtarzem (choc może jeszcze nie teraz ). może wystarczy po prostu spotkać właściwą osobę, przy której obawy miną?? _________________"wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" ..... Zeszpecony Dołączył: 25 Kwi 2007Posty: 116Skąd: niejr Cz-wa Wysłany: 2007-09-07, 21:03 Polecający: Jest tu ktoś z pełnej rodziny? Tak jak Martina, jak się przekonam (za jakiś czas) to Wam napiszę czy tak naprawdę jest. Giwera Dołączyła: 02 Sie 2007Posty: 89Skąd: z kapusty Wysłany: 2007-09-07, 21:06 Polecający: diabeł mnie przysłał o bosch... nie sądziłam że aż tyle osob ma taką sytuację jak moja... To straszne co się dzieje _________________[obecnie nie mam dobrych pomysłow] „Pożałował wtedy Wiekuisty, że stworzył człowieka na ziemi i ubolewał w sercu Swoim." (I Moj:VI,6) Zaproszone osoby: 2 Dołączyła: 20 Mar 2006Posty: 2492Skąd: Wrocław Wysłany: 2007-09-07, 21:54 Polecający: Google Coraz czesciej spotykamy sie z takimi sytuacjami, rzadkością zaniedlugo bedzie normalna 'cala' rodzina. Nie pochodze z rozbitej rodziny mam takich znajomych i wiem jak im było ciężko podczas rozwodów rodziców, szczegolnie jak byli malymi dziecmi wtedy, do teraz zdaza sie tak ze sa wlasnie traktowani czasem jak przedmiot i to poprostu boli. Ale czy faktycznie to wsyztsko moze wplynac na to ze w przyszlosci takie osoby nie beda chcialy zakladac swojej wlasnej rodziny ? hmm mysle ze zalezy od czlowieka psychiki i sytuacji bo taka niechcec moze nawet byc spowodowana innymi trudnymi sytuacjami w rodzinie niekoniecznie musi byc to rozwod. Jak wiemy w zyciu latwo nie jest. _________________Play, girl. Szlachcianka Dołączyła: 06 Wrz 2006Posty: 445Skąd: Konin Wysłany: 2007-09-08, 22:17 Polecający: Google Wg mnie wszystko zależy od tego, w jaki sposób się rodzice rozstają... Gdyby moi rodzice rozstawali się ze sobą w pokojowych warunkach na pewno nie odbiłoby sie na mnie to w taki sposób, w jaki się odbiło... Co innego, gdy rodzice rozstają się w pokoju, a co innego zostać wyrzuconym przez ojca w domu, przez kilka lat doświadczać przemocy w rodzinie i obserwować ciąganie się rodziców w sprawie o dzieci i alimenty. Cytat: Tata wyjechał jakoś w listopadzie do Niemiec i mieszka ze swoją partnerką, a ja zostałam z mamą ... Byłam w Niemczech na wakacjach u tata i widzę, że takie życie nie jest łatwe... Takie rozdarcie między tatą a mamą... Ja gdy wyprowadziłam się z mamą od ojca nie chciałam go znać, i nie odwiedzałam go i nie pozwalałam aby on mnie nachodził przez pewien okres. Teraz musiałam wrócić, bo mieliśmy kryzys finansowy, ale nie mogę się doczekać momentu kiedy będę mogła zerwać z nim kontakt... _________________One night and one more time Thanks for the memories Even though they weren't so great. ;] _______ <33 monikaKRK Dołączył: 25 Sie 2007Posty: 22 Wysłany: 2007-09-08, 22:41 Ja też jestem z rozbitej rodziny...ale jakoś mi nie żal. Z ojcem (i jego rodzinką) nie dało się żyć. A teraz...mieszkam z mamą i jest super Nie uważam, żeby rozwód moich rodziców wpłyną jakoś negatywnie na mój stosunek z płcią przeciwną. Pokazał on mi jednak, że najlepiej być kobietą "niezależna", aby w każdym momencie mozna było odejść i "nie prosić" się o pieniądze albo żyć "na siłę". Będę do tego dążyć, już teraz to wiem basiulenkaa Dołączył: 08 Sie 2007Posty: 41 Wysłany: 2007-09-08, 23:34 Szlachcianka napisał/a: Cytat: Tata wyjechał jakoś w listopadzie do Niemiec i mieszka ze swoją partnerką, a ja zostałam z mamą ... Byłam w Niemczech na wakacjach u tata i widzę, że takie życie nie jest łatwe... Takie rozdarcie między tatą a mamą... Ja gdy wyprowadziłam się z mamą od ojca nie chciałam go znać, i nie odwiedzałam go i nie pozwalałam aby on mnie nachodził przez pewien okres. Teraz musiałam wrócić, bo mieliśmy kryzys finansowy, ale nie mogę się doczekać momentu kiedy będę mogła zerwać z nim kontakt... Heh tutaj jest tak, że ojciec sam się wyprowadził, znalazł sobie kogoś. Ja mam na odwrót... Chce utrzymywac z ojcem kontakt, jest tak samo moim rodzicem jak mama. Ale rozumiem Cię, że skoro używał wobec Was przemocy to możesz Go nawet nienawidzić... MarSla Dołączył: 25 Lip 2007Posty: 105 Wysłany: 2007-09-09, 18:29 Ja jestem z rozbitej rodziny. Swojej rodziny nie potrafiłem utrzymać w kupie, więc może i jest to jakąś regułą. Chociaż uważam że zrobiłem wszystko co tylko można było zrobić aby mój syn miał pełną rodzine. Nie udało mi się. Myśle że każdy przypadek jest odrębny i wyjątkowy. I nie można wszystkich nie pełnych rodzin stawiać pd jedną kreską. Wyświetl posty z ostatnich: Nasze Forum Dyskusyjne » .: Gadu-Gadu poważniej » Nasze codzinne i niecodzienne sprawy. » Rozwód rodziców... a co dalej? Nie możesz pisać nowych tematówNie możesz odpowiadać w tematachNie możesz zmieniać swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz głosować w ankietachNie możesz załączać plików na tym forumMożesz ściągać załączniki na tym forum Dodaj temat do UlubionychWersja do druku Skocz do: Reklama: Prawdopodobnie najlepsze Forum Dyskusyjne Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group Pomagamy: Sitemap: tematy i uďż˝ytkownicy
Pani Moniko, pragnę Panią uspokoić pisząc, że postawa reprezentowana przez Pani męża nie odbiega od postaw wielu innych Panów, którzy jednak w toku sprawy sądowej byli bardzo ładnie hamowani w swych wywodach przez sąd. Często ich roszczenia wobec małżonek pozostawały w czterech ścianach domu, bo już na sali sądowej byli oni wyciszeni i nie potrafili w prawidłowy sposób przedstawić swoich racji. Natomiast proszę zwrócić uwagę, że pozew o rozwód zaskoczył Pani męża. Nie można więc się mu dziwić, że zareagował rozdrażnieniem. Być może już po kilku dniach stwierdzi on, że jednak przygotuje odpowiedź na pozew, w której przedstawi swoje racje. Natomiast jeśli Pani mąż nie odpowie na zobowiązanie sądu do złożenia odpowiedzi na pozew, może zamknąć sobie drogę do składania kolejnych wniosków dowodowych. Konsekwencją braku przygotowania odpowiedzi na pozew, może być bowiem uznanie przez sąd, że pozwany uznaje pozew i przyjmuje twierdzenia strony powodowej. Kwestią istotną jest jednak ustalenie, czy mąż został zobowiązany do złożenia odpowiedzi na pozew, czy tylko pouczony o prawie do złożenia odpowiedzi na pozew rozwodowy. Bo jeśli nie było to jednak zobowiązanie, lecz pouczenie brak odpowiedzi może nie wywołać żadnych skutków. Dodam jeszcze, że z doświadczenia zawodowego wiem, że dziś zajęte przez Pani męża stanowisko w sprawie nie musi mieć większego znaczenia. Otwierając rozprawę sąd i tak rozpyta Panią i męża o takie kwestie, jak stanowisko co do rozwodu, winy, władzy rodzicielskiej. Mało również prawdopodobne by sprawa sądowa zakończyła się na pierwszej rozprawie.
rozwód i co dalej forum